Polityka użycia narzędzi AI

Czytając teksty zamieszczane w Internecie nie możemy mieć pewności co do zakresu, w jakim przy ich tworzeniu użyte zostały narzędzia AI.

Artykuł pisany w pocie czoła przez myślącą, czującą osobę – która poświęca mu czas i siły – nie różni się na pierwszy rzut oka od tekstu wyplutego w kilka minut przez Claude’a czy ChatGPT. Coraz większa część twórców odpuszcza więc sobie uważne komponowanie zdań na rzecz pisania „asystowanego” przez AI.

To nasuwa pytanie: jeśli nie warto poświęcać na pisanie całego dnia, po co poświęcać mu choćby godzinę? Czy ona także nie jest zmarnowana, skoro LLM-y wiedzą wszystko o wszystkim, nie popełniają błędów ortograficznych (a jeśli się mylą, to zapewne dlatego, że nie zapłaciliśmy za dostatecznie drogi model)?

Stwierdzenie, że w pisaniu proces bywa cenniejszy niż rezultat to nie tylko nużąca formułka. Czytelnicy powinni wiedzieć, z czym mają do czynienia. Z tej przyczyny zdecydowałem się na wytłuszczenie tutaj, jak mają się sprawy na niniejszej stronie: